czwartek, 3 lutego 2011

Dałam plamę...


....i to taką, że ze wstydu powinnam się schować na długie miesiące...o ile nie lata.
Nie wiem dlaczego nie pochwaliłam się do tej pory upominkiem konkursowym od Aneladgam.
Tym bardziej, że jest to rzecz, która na co dzień mi towarzyszy...
Mianowicie przecudnej urody chustecznik z motylkami i monogram...który jak widać po karteczce dotarł jeszcze przed świętami :O)


Wstyd i hańba...

Magduś mam nadzieję, że mi to wybaczysz....z resztą nie tylko to...

7 komentarzy:

zainspirowana pisze...

śliczne... :)
mam nadziejeze wybaczone :)
w koncu chodzi o to, by żałować... ;)

szalenka pisze...

lepiej późno niż wcale :)
Zdarza się czasem zapomnieć nawet o czymś tak istotnym, przecież nie było to zamierzone działanie, prawda?
Upominek uroczy :)

Aneladgam pisze...

Jezu, jeszcze raz przeprosisz, a nie wybaczę, no :) Pisałam, kochana, że masz się nie przejmować, że nie mam żalu, że cieszę się, że się podoba, no jak mam jeszcze napisać żebyś przestała się martwić? :) :) :) Chyba wsiądę jutro w "pociom" do Krakowa i Ci to osobiście wyjaśnię :D Ja tylko spytałam czy mogę pokazać na blogu, nie mam ani krztyny żalu czy pretensji, wszak nie ma nigdzie obowiązku spowiadania się ze wszystkiego :D Taki nasz obyczaj i tyle i już proszę nie zamartwiaj się :*

Aba pisze...

pamięć czasem każdemu płata figle :) chustecznik uroczo romantyczny, a i karteczka fajna :)

Pysiula pisze...

ooo piękny ten chustecznik Kiniu!

Dorota pisze...

Codzienność taka w pędzie, w pośpiechu, nie jest dziwne, że coś z głowy "wyleci"...
Piękne prezenty dostałaś.

Yrsa pisze...

Tym biciem się w piersi , coś mi przypomniałaś , też będę musiała napisać post pod tytułem "mea culpa" .
Śliczny prezent !