Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Prezentów moc


Oj mam zaległości w chwaleniu się niespodziankami, jakie do mnie dotarły :O)
Przybył do mnie "podaj dalejowy" upominek od Mangosi.
A jakie cuda w nim były....do tej pory nie wierzę, że to jest teraz moje :O)


Druga niespodzianka, także "podaj dalejowa" od Mysi, która bardzo dobrze zna moją słabość do motyli ;O)


Trzeci upominek przywędrował od mojej kochanej siostrzyczki


Hafcik od razu został "skonsumowany" ;O)



Dziewczyny bardzo, bardzo gorąco Wam dziękuję. Prezentami jestem zachwycona!!

sobota, 4 maja 2013

Niespodzianka


Wielką niespodziankę sprawiła mi Justyna.
Przysłała mi przesłodkiego królisia (do towarzystwa amarylisowi ;O)) i fantastycznego filcowego ptaszka


Prawda , że piękne?!

Justynko - jeszcze raz bardzo Ci dziękuję!!!!

poniedziałek, 11 marca 2013

Adresownik od Romayi


Jakaż radość mnie ogarnęła, kiedy dowiedziałam się, że wygrałam candy u Romayi.
A jeszcze większa kiedy "zachciany" adresownik do mnie dotarł....i jeszcze tyle miał motyli :O)


wraz z adresownikiem przyleciała cudnej urody karteczka świąteczna


Magduś jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję !!!

sobota, 5 stycznia 2013

DZIĘKUJĘ!!!


Chciałam ogromnie podziękować za wszystkie życzenia jakie do mnie w ostatnim czasie napłynęły.
I te mailowe, smsowe, pozostawione na blogu oraz oczywiście dostarczone przez pana listonosza :O)
A napłynęło ich sporo ze wszystkich zakamarków Polski...ba...nawet świata :O)

Karteczki są przepiękne
od siostry - Edy


od Eli


od Moteczka


od Lucynki


od Coloriny


od Kulini


od Ani


od której też dostałam woreczek, gdzie schowane były cudowne szydełkowe gwiazdeczki


oraz od Yrsy


od której również przywędrował śliczny woreczek


Do jego tajemniczej zawartości wrócę innym razem, jak też do tego co jeszcze znalazłam w woreczku od Ani :O)



Chciałam też wszystkich bardzo przeprosić, że w tym roku, ja nie specjalnie się przyłożyłam do wszelakich życzeń.
Przygotowałam się do tego jak nigdy. Odpuściłam wszelakie fotografowanie, pisanie na blogu, tylko haftowałam maleństwa karteczkowe, żebym mogła wysłać karteczki do wszystkich, do których bym chciała.
Jednak niespełna dwa tygodnie przed świętami, kiedy to w zasadzie zostało mi tylko hafciki ubrać w jakieś kartoniki nasza psinka wylądowała w klinice weterynaryjnej....
Jej stan był krytyczny, trzeba było ją wprowadzić w stan śpiączki farmakologicznej, z której to nie bardzo chciała się wybudzić.
Pani doktor walczyła o nią niesamowicie. Kiedy zaczęła się wybudzać mogliśmy ją wreszcie odwiedzić i ...zaczęła wracać do zdrowia.
Pojawiły się jednak problemy z chodzeniem. Tak jakby miała niedowład w tylnych łapkach.
Kiedy jednak pokonaliśmy i ten problem, pojawił się kolejny ...ostra niewydolność nerek.
Dzięki staraniom pani doktor udało się ją wyciągnąć i z tego.
A wszystko to przez to, że jakiś "życzliwy" człowiek musiał jej podsunąć jakąś truciznę....
W głowie mi się to jeszcze nie mieści, ale taka była diagnoza pani doktor.
Na początku myślałam, że może to my coś zostawiliśmy na wierzchu...jednak odrzuciłam tę tezę, gdyż w zasadzie nie mamy tego typu rzeczy, a to co jest to wszystko pochowane ze względu na dzieci.
Na podwórku też nic by nie znalazła z racji tego, że u nas ze zwierząt nie tylko ona jest.
Nie pozostaje więc nic innego jak celowe działanie jakiejś istoty.
Dalej nie mogę się pogodzić z tym, ile to biedne zwierzątko musiało się nacierpieć.
Na szczęście święta spędziła już z nami i jest taka jak była przed całym zdarzeniem.
A ja z racji tego, że pozbyłam się stresu zafundowałam sobie zaraz po świętach jakiegoś wirusa, który w zasadzie trzyma mnie do dziś.
Mam nadzieję, że będziecie dla mnie wyrozumiałe i nie będziecie mieć mi za złe braku jakichkolwiek słów ode mnie. 
Wierzę też, że ten rok będzie dla mnie łaskawszy i pozwoli na w miarę systematyczne bywanie na blogach zarówno swoim, jak i Waszych :O)

sobota, 29 września 2012

Dawno, dawno temu...


bo w maju, przyszła przesyłeczka od Yrsy.
Była to "zapłata" za coś, co dostała ode mnie...dużo, dużo później, więc i teraz trochę poczekam z pokazaniem formy zapłaty.
Najpierw chcę skończyć z zaległościami.
W paczuszce były sama wspaniałości


W kapeluszach Irenki zakochałam się już dawno, kiedy zdecydowaliśmy się z mężem wyjechać na turecki urlop, poprosiłam Irenę o jakiś fioletowy :O)
No to dostałam dwa. Spisały się na medal. Są idealne!

Irenko - jeszcze raz dziękuję!!!

wtorek, 25 września 2012

Podaj dalej wraca do mnie :O)


Kiedy Marina napisała do mnie maila, że niespodzianka z zabawy "Podaj dalej", na którą się u niej załapałam jest gotowa, pierwsza moja myśl była: "Ale o co chodzi?!"
Dopiero po chwili załapałam, a że akurat odbywało się nasze comiesięczne spotkanie krakowskich maniaczek, była dodatkowa mobilizacja, żeby się spotkać :O)
Spotkanie jak zwykle cudowne...żałowałam, że się w domu najadłam, bo jak widziałam te wszystkie pyszności, które dziewczyny naznosiły to aż ślinka ciekła ;O)
Ale nie miałam o jedzeniu...
Oto czym zostałam obdarowana przez Marinkę


A biscornu wykonane iście po mistrzowsku...(szkoda, że nie mogę Wam pokazać lewej strony pracy, bo rozpruwać tego cuda nie zamierzam, ale że widziałam inne prace Mariny....gwarantuję, że jest idealna!!! sama bym tak chciała ;O))


Prawda, że cudne?!

Marinko jeszcze raz dziękuję !!!!

Miałam plany pokazać zdecydowanie większą zaległość....niestety padł mi dysk zewnętrzny, na którym miałam wszystkie zdjęcia starsze, niż dwa miesiące. Pojutrze oddaję go znajomemu może on coś zaradzi....Trzymajcie kciuki, bo straty zdjęć moich dzieciaków chyba nie przeboleję....A zdjęcia zaległości muszę po prostu zrobić na nowo :O(
Masakra!!!!

poniedziałek, 17 września 2012

Wygrany


Jakiś czas temu wygrałam konkurs na blogu Marysi.
Planowałyśmy, że przy tej okazji będziemy miały okazję się spotkać osobiście. Ale jak to zwykle bywa - my sobie, a życie sobie.
Wygrana przyjechała więc pocztą, a jest nią ten oto koszyczek


Kiedy odebrałam z poczty przesyłkę przeżyłam szok...myślałam, że to malutki koszyczek na jakieś drobiazgi, a to niesamowity, pakowny koszyk robótkowy.
Jest super!!!

Marysiu jeszcze raz dziękuję!!!

czwartek, 6 września 2012

...brak słów...


Kolejna przerwa...a tyle było rzeczy do pokazania.
Ostatnio spotkało mnie wiele bardzo miłych niespodzianek.
Jedna przywędrowała od mojej siostry Edy
A to co dostałam wprowadziło mnie w taki zachwyt, że jeszcze trzy dni macałam i nie mogłam się nadziwić, że to wszystko jest moje.
No i całość w ...motylki :O)


Prawda, że kochaną mam siostrę?!
Torba nieziemsko się przydała, gdy jeździłam z chłopakami do uzdrowiska w kopalni w Wieliczce. Jest tak pojemna, że wszystko się nam do niej pomieściło.

Edytko jeszcze raz wielki buziak. Jesteś cudowną siostrą, taką jaką sobie wymarzyłam !!!