Bo po pierwsze dzisiaj Dzień Ojca.
Ja dla mojego kochanego tatulka nie mogłam zrobić nic innego jak kolejne ptaszki heritage'owe.
Ma ich już kilka a dalej twierdzi, że mało.
Więc wydzielam, żebym sie później nie musiała glowić nad prezentem. Ale praca nad nimi to czysta przyjemność, więc chętnie się za nie zabieram.
Tym razem obdarowałam go sówkami oraz na dodatek frywolitkowym kwieciem
Bo po drugie ja co prawda ojcem nigdy nie byłam i nie będę, ale i mnie dzisiaj sprawiono przeogromną niespodziankę.
Otrzymałam prezencik od
Kamali, u której zapisałam się do zabawy "Podaj dalej".
Nie będę opisywać tego co otrzymałam, bo moje słowa i tak nie wyraża radości, jaką mi sprawił ten prezent. Poprostu pokażę
Nawet zdjęcia nie oddadzą uroku tego igilniczka. Jest poprostu doskonały!!!
Kamalo, jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo dziękuję!!!!
Bo po trzecie będzie o czymś czym ostatnio "żyją" moi synowie.
Wszystko to za sprawą jednej z naszych przydomowych kurek.
Obdarowała ich...
potomkami, których jest dwóch. Moje chłopaki są wniebowzięte. Takiej radości nawet najbardziej wypasiona zabawka im nie sprawiła.
I od razu dla obrońców praw zwierząt...nie maltretują ich, chodzą tylko i doglądają czy mają co jeść i pić ;0)