Urlop został przymusowo przerwany przez chorobę syna. Ale cóż zrobić, bywa czasem i tak.
Dobrze, że nie bylismy gdzieś daleko tylko 140km od Krakowa nad zalewem Chańcza.
Syn ma się zdecydowanie lepiej, dzisiaj byliśmy się skontrolować u lekarza i ...wracamy nad jeziorko ;o)
Na szybko pokazuję trzecią część zakładeczki SALowej
Trzeba zatem poradzić sobie inaczej ;o)
Po powrocie zastałam w domu coś jeszcze ... czekałam na mnie już przesyłka od Grażynki, a w niej prześliczna, fioletowa torebka w motylki.
Ale to nie wszystko ...o ile torebka zaskoczeniem nie była tak już kosmetyczka, którą Grażynka dołożyla do kompletu była wielką niespodzianką.
Całość jest poprostu rewelacyjna.
Muszę przyznać, że zdjęcia nie oddają w pełni ich uroku.
Kolory na żywo są zdecydowanie bardziej intensywne
Grażynko jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję!!!!











