niedziela, 26 września 2010

Zaczyna się od kuleczek...


Zaczyna się filcowanie. Bo to chyba najprostsza i najmniej pracochłonna rzecz.
Ja z warsztaów przyniosłam ostatnio mitenki...pracuję nad nimi usilnie, ale jakoś ciężko idzie.
Mój najmłodszy jak zobaczył matkę bawiącą się wełną, od razu przyleciał, że też chce.
No i robił kuleczki.
Jak już zrobił to nakazał zrobić z nich kolczyki.
No i są... skromniutkie, malutkie, zielone...


...z motylkami, do których pałam miłością wielką ;o)

12 komentarzy:

Colorina pisze...

może i skromne ale jakie urocze:))te motylki cudnie tam przycupnęły:))największe piękno często kryje się w prostocie:))

Ata pisze...

Śliczne i delikatne :-)

Zula pisze...

Rośnie Ci mały artysta :)
Pozdrawiam

savannah pisze...

Sliczne te kuleczkowe kolczyki-kolorystycznie super pomieszane!

pkela pisze...

Śliczne połączenie tej zieleni z motylkami.
Kiniu - ja już się martwię, co zrobisz kiedy skończą Ci się nowe techniki do wypróbowania?
Chyba zaczniesz wymyślać własne.
Przesyłam buziaki

yenulka pisze...

niech się młody wprawia od małego :)

Kolczyki urocze :up:

gazynia pisze...

Twój synuś zrobił takie piekne kuleczki???? No szok!!! Pogratuluj Mu zdolności! Kolczyki śliczne!

Marzena pisze...

Zdolnego masz synka! Ja nawet kuleczek nie umiem filcowac. Kolczyki piękne w swojej prostocie :)

Aneladgam pisze...

Gratulacje dla synka! Wspaniale sobie poradził, a jaki dumny musi być, że mama zrobiła z tego takie piękne kolczyki :)

nasza.zuzia pisze...

hjbb buybg7rtggtgyyhh n k
n 7n
n nn

Wojtuś już powiedział wszystko na ten temat ;)

Pozdrawiamy

Pysiula pisze...

Piękne:) taka wspólna praca;)

Justyna pisze...

Śliczne kolczyki!! Gratulacje dla zdolnego synka!!! Pozdrawiam :)