czwartek, 7 października 2010

Paw story


Kiedy zobaczyłam jegomościa u Jasmin nie mogłam przejśc obok niego obojętnie.
Mimo swojego "wychudzonego" ogona wyglądał niebywale dostojnie :o)
Ufarbowałam odpowiednią ilość aidy i mogę się nim już cieszyć :o)


Paw wylądował na okładce mojego "szkolnego" notesu. Jako, że jestem w trójkach klasowych moich dwóch synów (trzeci jeszcze się nie szkoli ;o)) notatnik często mi towarzyszy.
To jedna z niewielu rzeczy jakie zrobiłam dla SIEBIE



Mam nadzieję, że razem będziemy się ładnie prezentować :o)

wtorek, 5 października 2010

Dostałam :o)


Dzisiaj dostałam prezencik, wygraną u Moteczka
Przepięknie zapakowany


A w środku cudna serwetka z powpinanymi moimi ukochanymi motylkami :o)




Prawda, że wspaniała? Cudeńko!
Poczułam się dzisiaj taka...dopieszczona ;o)
Marysiu bardzo, bardzo, bardzo dziękuję!!!!

poniedziałek, 4 października 2010

Kolejne witrażyki


Tak sobie je dłubię i dłubię i mam kolejne trzy




A teraz robię sobie króciutką przerwę od witrażyków...trzeba urozmaicić temat hafcików :o)
Ale tylko na momencik :o)

Różowa niespodzianka jest już prawie gotowa ;o)

sobota, 2 października 2010

Niespodzianka ode mnie



Niespodzianka, bo będzie to rzecz wykonana specjalnie na finał RÓŻOWEGO TYGODNIA, więc co jest nagrodą dowiecie się dopiero 17 października.
A dzień później wylosuję (nie)szczęśliwca, do którego owe dzieło powędruje.
Chętnych zatem zapraszam zabawy :o)
Zamieszczanie informacji u siebie nie jest warunkiem koniecznym!!!

----------------------------------------------------------------------------------
Zdjęcie autorstwa Pysi - ogromniaste dzięki siostra :o)

piątek, 1 października 2010

Lawendowe skrzydełka


Zachciało mi się...zachciało mi się do samochodu skrzydełek pachnących lawendą.
Żeby się ładniej układały podszyłam cieniutką ocieplinką.
I to był największy błąd jaki mogłam zrobić.
Ile się namordowałam, żeby tę lawendę w nie zapakować, a i tak nie udało się jej wypchać dostatecznie dobrze.
Wczepiała się w tą ocieplinę, ja ją upychałam, a ta wyłaziła z powrotem...eh...szkoda gadać.
Nigdy więcej, a już napewno nie z ociepliną.
Moje zadowolenie z wykonanej pracy w skali od 1 do 10 ...to 2, no dobra może 3, bo pachnie pięknie.

czwartek, 30 września 2010

Fascynacje witrażami


Postanowiłam w tym roku nie odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę i powoli u mnie zaczyna się robić świątecznie ;o)
Ja od dzieciństwa zachwycam się witrażami, więc kiedy zobaczyłam w gazetce wzorki stylizowane na kolorowe okienka, wiedziałam, że je zrobię.
I wtym roku wreszcie się doczekały.
Mam już pierwsze cztery


Ale gdzie tam jeszcze do końca :o)

EDIT:  Wzory pochodzą z The World of Cross Stitching nr 144.
               Jeżeli ktoś chętny niech pisze na maila ;o)

środa, 29 września 2010

Bezimienna panna


Na dzisiejsze warsztaty wybrała się ze mną pewna, jak na razie, bezimienna panienka, wystrojona w suknię projektu Darsi


Jako, ze dzisiaj chłodnawo, zarzuciła na ramionka żakiecik, podpatrzony u śpiochów


Mam nadzieję, że spodoba się małej Jagodzie ;o)

wtorek, 28 września 2010

Spodziewana niespodzianka


Kiedy Ata dowiedziała się, że poszukuję gadżetów reklamowych, które mogłyby posłużyć za nagrody w klasie mojego synka, natychmiast przybiegła z pomocą.
Dzisiaj listonosz dostarczył całą masę zakładek, linijek, ołówków itd.


I tego się spodziewałam ;o)
Ale znalazłam też coś całkowicie niespodziewanego, coś tylko dla mnie :o)
Przepiękną frywolitkową zakładeczkę :o)


Prawda, że fantastyczna?! I jest moja, tylko moja :o)

Ata jeszcze raz wielgachne dzięki!!!

poniedziałek, 27 września 2010

W ogrodzie też coś się znajdzie...


Jesień już mamy, ale za to jaką piękną, kolorową i póki co, ciepłą :o)






Ciekawe, jak długo to potrwa...

niedziela, 26 września 2010

Zaczyna się od kuleczek...


Zaczyna się filcowanie. Bo to chyba najprostsza i najmniej pracochłonna rzecz.
Ja z warsztaów przyniosłam ostatnio mitenki...pracuję nad nimi usilnie, ale jakoś ciężko idzie.
Mój najmłodszy jak zobaczył matkę bawiącą się wełną, od razu przyleciał, że też chce.
No i robił kuleczki.
Jak już zrobił to nakazał zrobić z nich kolczyki.
No i są... skromniutkie, malutkie, zielone...


...z motylkami, do których pałam miłością wielką ;o)