Część pierwsza, bo będzie tylko o prezentach jakimi mnie obdarowała
Yrsa
To prawdziwa czarodziejka w dziedzinie szycia, to co ta kobietka potrafi jest nie do opisania.
Ja nie określiłam co dokładnie bym chciała, gdyż byłoby mi bardzo ciężko się zdecydować.
Z pod jej rąk wychodziły tak fantastyczne przyborniki, kuferki, kapelusze, no istne cuda.
Napomknęłam o moim ulubionym kolorze :O)
To co otrzymałam przeszło moje najśmielsze wyobrażenia.
Ale co tu dużo gadać....
Organizer robótkowy ma masę przegródek
W każdej znajdowałam jakieś dobroci :O) Niestety słodkie łakocie zostały natychmiast pożarte...bynajmniej nie tylko przez dzieci ;O)
Irenko - ogromnie dziękuję za wspaniały prezent!!!! Utrafiłaś w moje gusta w 100000%
Ja niestety dopiero dzisiaj wysłałam paczuszkę, mam nadzieję, że szybciutko dojdzie, ale w porównaniu z tym, jak zostałam obdarowana moja "część" wygląda bardzo skromnie.
Ale o tym będzie, jak już upominek dotrze do właścicielki :O)
W weekend mieliśmy znów okazję delektować się słodkościami produkcji
Dorotki
I jeszcze mały bonus ;O)
W piątek zamieszkała z nami mała kruszynka
Mati nadał jej imię Aura, bo to niby jego psinka :O) Ale małżonek się śmieje, że ona bardziej moja, niż jego :O)
Jest przesłodka, ale i niezmiernie dożarta ;O) Ale jak to powiedział Mati: "Na nią nie można się gniewać" :O)