czwartek, 6 października 2011

...i dla Marzenki :O)


Wczoraj dopiero dotarła przesyłka do Kulini, więc mogę pokazać, co takiego ja przygotowałam na naszą prywatną wymiankę.
Miałam do wyboru:
- przepiśnik
- wisior sutaszowy
- przydasie szyciowe
Długo myślałam co by zrobić.
Z przepiśnikiem miałam lekki problem...brak bindownicy. Ale myślałam, myślałam i wymyśliłam jego nieco inną formę ;O)
Pudełko z kulinarnym hafcikiem


do którego powstały przekładki oraz karteczki do notowania przepisów


Formy przepiśnika jednak nie konsultowałam z Marzenką, więc na wszelki wypadek zrobiłam jeszcze to


Dorzuciłam parę przydasiów szyciowych i całość powędrowała we właściwe ręce :O)

Marzenko - jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za naszą wymiankę :O)

środa, 5 października 2011

Przesyłka od Marzenki :O)


Niedawno zaproponowałam Kulini wymiankę.
Tak szaleńczo mi się spodobał u niej szalik, że spokoju mi nie dawał.
No i przyjechał do mnie w towarzystwie :O)


Na zdjęciu wyszedł jakiś taki niebieski, a w rzeczywistości jest bardziej fioletowy :O)
Dostałam też coś jeszcze...kolejny egzemplarz do mojej kolekcji


Przesyłka tak mnie ucieszyła, jakbym w totolotka wygrała :O)
Zaczyna się robić chłodniej, więc będę mogła paradować w szaliczku ;O)

Marzenko - wielgachne dzięki!!! Jestem wprost oszołomiona szaliczkiem, a naparstek...no co tu dużo pisać, mam do nich słabość :O)
Wafelki podobno też były bardzo smaczne...

poniedziałek, 3 października 2011

Kolekcja się rozrasta


Naparstkowa kolekcja :O)
Troszkę mi ich od ostatniego wpisu przybyło.
Dwa miejscowe:


Dwa kwiatowe, zakupione na allegro, za całe 8zł z przesyłką ;O)


Dwa wiedeńskie, otrzymane od Chrzestnego :O)


Dwa prosto z Anglii, otrzymane od Ani, a właściwie od jej córki Oli :O) Dziewczyny jeszcze raz dziekuję za te cuda :O)


Chorwacki, od drugiej koleżanki mojej teściowej


Hmmm...jeszcze trochę tureckich, bo Tatul też odwiedził ten piękny kraj ;O)


Jest jeszcze jeden...ale jego przedstawię już oddzielnie :O)
A teraz idę się dalej kurować, bo jakiś wiruch nie chce mnie opuścić :O(

środa, 28 września 2011

Hohoho...Merry Christmas ;O)


No poszalałam świątecznie we wrześniu ;O)
Ale gdy przyszedł nowy numer CS-a, nie mogłam się oprzeć dodatkowi tego numer ;O)
Tym sposobem dorobiłam się domostwa w tempie, no prawie błyskawicy.
I to od razu trzech ;O)


Tym razem będę nieskromna....powiem szczerze....barrrrdzzzoooo mi się podobają :O)

wtorek, 27 września 2011

TUSAL wrzesień 2011


Straszliwie szybko zleciał ten ostatni miesiąc.
I znów pora na prezentację zawartości pojemniczka.
Troszkę się nazbierało ;O)


Zaczynam się zastanawiać czy oby tego słoiczka wystarczy ;O)

sobota, 24 września 2011

Dotarły


Przesyłki z mojej szybkiej niespodzianki są już u dziewczyn, więc mogę pokazać, co oprócz oliwkowych naparstków pojechało do zwyciężczyń.


Do paczuszki chciałam dorzucić coś robionego własnymi ręcami, poszperałam po blogach dziewczyn i natknęłam się na ich ulubione owoce ;O)
Na szybko powstały małe zawieszki


Miał być arbuz i truskawka...
Jednak kiedy je zrobiłam i spytałam małżonka "Co to jest?" nie wymienił żadnego z nich ;O)
Więc już sama nie jestem pewna, czy oby na pewno to takie owocki :O)

czwartek, 22 września 2011

Znów zostałam zaskoczona


W sobotę udałam się na spotkanie robótkowe. Jak zwykle atmosfera niesamowita.
Jednak tym razem Mysia totalnie mnie zaskoczyła...bardzo miło zaskoczyła :O)
Nie tak dawno zapisałam się u niej na zabawę "Podaj dalej", dlatego nie spodziewałam się już teraz prezentu, a już na pewno nie takiego :O)
Dostałam przepięknego pinkeepa, do niego mini sztalugę oraz osobistą podkładkę pod kubeczek


Była jeszcze cała masa słodyczy...cóż, na zdjęcie się już nie załapały ;O)

Mysiu kochana wielkie, wielgachne podziękowania za tak fantastyczne prezenty. Jestem nimi oczarowana. Pinkeep stoi sobie w salonie na półeczce, a saszetka jaśminowa towarzyszy mi podczas "podróży" samochodem :O)

środa, 21 września 2011

Wymianka z fantazją


No i nadszedł ten dzień. Dzień, w którym mogę się pochwalić prezentami, jakie dostałam od Loreny
Z koperty wyjęła prześlicznie zapakowany pakuneczek...


A w nim same cuda


Przepiękna poszewka na podusię z ...no motylami oczywiście, taki blackwork wykonany haftem płaskim...jest po prostu boski


Prześliczny bieżniczek, już sobie leży na ławie :O)


a zdobią go maczki


Od mamy Loreny dostałam jeszcze fantastyczną serwetkę szydełkową


oczywiście była też masa słodkości i przydasiów sutaszowo-frywolitkowych.

Lorenko - jeszcze raz z całego serducha, ogromnie, ogromniaście dziękuję za tak wspaniałe prezenty, jakimi mnie obdarowałaś.
Ja upominek szykowałam dla Mangosi.
Znów miałam wielkiego stresa, gdyż tym razem trafiłam na mistrzynię decu...a ja w tej dziedzinie to nawet raczkująca nie jestem ;O)
Postawiłam jednak na to, co idzie mi znacznie sprawniej ;O)
Zafantazjowałam sobie z tulipanami...
A oto co pojechało do Małgosi


do środka wpakowałam...


Małgosiu - cieszę się niezmiernie, że upominek przypadł Ci do gustu i dziękuję za tyle ciepłych słów, które od Ciebie dostałam :O)
I na koniec, choć w zasadzie to powinnam od tego zacząć...

Marysiu - wielkie podziękowania za zorganizowanie kolejnej wspaniałej zabawy!!! Mam nadzieję, że tym razem wszystko przebiegło bez niespodzianek!

poniedziałek, 19 września 2011

Candy u Shape Moth

Szczęściu trzeba czasem dopomóc, a że u mnie ostatnie dni są dosyc trudne, postanowiłam zapisac się na tkaninowe rozdawnictwo u Shape Moth sponsorowane przez sklep Patchwork Oaze. Może się choc tutaj się poszczęści
 U mnie wybór padł na takie tkaninki, choc przyznam, że łatwo nie było

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.  

8.  

9.

10.

Teraz muszę mocno trzymac kciuki ;O)

czwartek, 8 września 2011

Wyzwaniowo po raz drugi


Wyzwania biżuteryjne działają na mnie strasznie mobilizująco, a że ostatnio jakoś ciężko mi się zabrać za cokolwiek, tym chętniej biorę w nich udział.
I tym razem popełniłam sutaszowe kolczyki


I ...wygrały :O)


Przyszła też moja wygrana w candy u Malgodi.
Mogłam sobie wybrać nagrodę, ale że sama wygrana była dla mnie wielką niespodzianką, poprosiłam aby i nagroda też nią była.
A dostałam istne cuda, w takich ilościach, że aż ciężko sfotografować :O)


Teraz czekam na wenę twórczą ;O)


We wtorek udałam się ze swą dorastającą sunią do fryzjera :O) Przeszła lekką metamorfozę ;O)
Przed:


Po:


Powiem szczerze, że gdyby nie ona to początek szkoły dla mojego najmłodszego byłby o wiele trudniejszy.