Wracając do tematu karteczek.
Część z nich przybyła do mnie w asyście.
Dzisiaj będzie o tym, co dotarło do mnie od Ani.
Kiedy wyjęłam z koperty przeuroczą karteczkę ze szpulkową choinką, która na dodatek miała przypięty maszynowy wisiorek, do szczęścia nie potrzebowałam nic więcej.
Okazało się jednak, że tego szczęścia jest zdecydowanie dużo, dużo...dużo więcej.
Wyjęłam przeuroczą filcową torebeczkę
a z niej istne arcydzieło
Ja wiedziałam, że Ania jest niebywale twórczą i uzdolnioną kobietą, ale tym wprawiła mnie w taki zachwyt, że macałam tego bucika i macałam.
Teraz też jak przechodzę koło choinki muszę sobie na niego popatrzeć.
Anulka - dziękuję Ci po raz kolejny. Słów mi brakuje!





