sobota, 22 maja 2010

10% normy


W środę warsztaty się nie odbyły. Nie dość, że powódź, to jeszcze nawet tak sobie człowiek humoru poprawic nie może. Eh...
Ja pracuje nadal nad haftami na zaproszenia, ale idzie mi bardzo opornie...nie tylko z zaproszeniami, generalnie nie mam ochoty na robótkowanie...właściwie na nic nie mam ochoty :0(
Udało mi się jednak choć jeden zrobić
I to jest właśnie te 10% ;0)

wtorek, 18 maja 2010

To i tamto


Zacznę od ostatniego weekendu, który na długo pozostanie w mojej pamięci.
A to za sprawą Edytki i jej wspaniałej rodzinki, u ktorych to gościłam.
Troszkę sie obawiałam tego spotkania, bo co innego znać kogoś wirtualnie, a co innego spotkać się z tą osobą twarzą w twarz.
Nasuwa się wtedy mnóstwo pytań...czy będzimy miały ze sobą o czym rozmawiać, czy nie będziemy się czuły skrępowane, no i jeszcze masa, masa innych.
Moje obawy rozwiały się w błyskawicznie. Gadać mogłybyśmy chyba jeszcze z tydzień, a i to by było mało.
Edytka okazała się niezwykle ciepłą, życzliwą i niesamowicie sympatyczną osobą.
Czyli dokładnie taką jaką sobie wyobrażałam :0)
Czasu nie marnowałyśmy, pracowałyśmy dość intensywnie, a nad czym pokażę już niebawem, gdy tylko doprowadzę projekt do końca :0)
Przed wyjazdem przygotowałam dla niej drobny upominek w postaci podkładek pasujących do angielskiej porcelany



Niestety dwa dni szybko zleciały i trzeba było wracać do domu, w okolicach którego zastalam dość ponury krajobraz.



Wiem, że to jeszcze nie jest, aż tak tragicznie, jak w innych miejscach, jednak czegos takiego u nas jeszcze nie widziałam.
My mieszkamy na górce, więc nie doświadczyliśmy żadnych podtopień (tym bardziej, ze nie mamy piwnicy), ale zdjęcia są z miejsc oddalonych od naszego domku jakieś 300-400m.
Generalnie w Krakowie sytuacja jest katastrofalna. Stan wody na Wiśle jest najwyższy w historii. Wygląda to koszmarnie :0( Oby juz przestało padać...

czwartek, 13 maja 2010

Środowe warsztaty - spotkanie 2



Jako, że wczora była środa...nie da się ukryć ;0)...udałam się na warsztaty.
Atmosfera była super, świetnie się bawiłam, a do domku przytargałam wisior i kolczyki :0)

Miałam okazje pobawić się w decupażowanie :0)
Pobawić to dobre słowo, bo jednak 2 godzinki to trochę za mało, żeby stworzyć dzieło :0) Nie mniej jednak i tak bardzo mi się podobało.

poniedziałek, 10 maja 2010

Przydomowo


Z robótek nie ma co pokazywać, więc żeby Was czymś zająć kilka kwiatków z mojego ogródka.
Tulipanek, który długo się męczyl i nie mógł pokazać swojego kwiecia, ale jak juz pokazał, zaskoczył mnie kolorem
I troszkę bzu, młode drzewko jeszcze, to za dużo kwiatów na nim nie ma, ale za to jak pachną... 
I jeszcze na skalniaczku zakwitły takie maleństwa, za to w wiekszej ilości...ale jak się nazywają, nie mam pojęcia 

 Weekend szykuje sie niesamowicie sympatycznie i twórczo, już się nie mogę doczekać...ale póki co ...sza :0)

piątek, 7 maja 2010

Szukałam i znalazłam!


Szukałam, gdzieś niedaleko mojego domu. jakiegoś kółka robótkowego, gdzie mogłabym poznać osoby, które podzielają moje pasje.
Szukałam, szukałam i ...znalazłam warsztaty rękodzieła artystycznego.
Cena 10zł za spotkanie wydawała mi się wręcz śmiesznie niska, gdyż w to wliczone są wszystkie materiały, a to co się wytworzy staje się własnością twórcy :0)
Zajęcia odbywają się w każdą środę od godz. 17.30 w Dworze Czeczów
W tym tygodniu tematem zajęć była : "Biżuteria z plecionego sznurka".
Do domu wróciłam z takimi koralami
Żadna rewelacja, ale najważniejsza jest zabawa, atmosfera, jaka pasuje na tych zajęciach.
Gdzie grupka 10 babeczek siedzi sobie i nawleka te koraliki. Dla mnie poprostu rewelacja.
Za tydzień również się wybieram, w planie jest biżuteria decu, a przez następnę dwie środy filcowanie na mokro :0)
Jak ktoś jest chętny zapraszam, nie ma zapisów po prostu się przychodzi :0)
Ja w każdym razie będę chodzic co tydzień :0)

środa, 28 kwietnia 2010

Podaj dalej ...i u mnie :0)


Przyznam, że tyle się nasłuchałam o tego typu zabawach... niestety nie najciekawszych rzeczy...zresztą sama też nie dostałam "nagrody" w konkursie serduszkowym.
Ale jak zobaczyłam kto zaprasza do siebie, nie mogłam się dłużej opierać.
Ja skorzystalam z zaproszenia Lucynki

Zasady pewnie Wam znane, ale żeby nie było, tak dla przypomnienia:
1. Musisz posiadać własnego bloga.
2. Pierwsze 3 osoby, które umieszczą pod tym wpisem komentarz, w którym zgłoszą chęć wzięcia udziału w zabawie, otrzymają ode mnie mały, ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni.
3. Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę kolejnym 3 osobom na prezent - od Ciebie.
4. Każdy Blogowicz może 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie.

No to zapraszam :0)
Są chętni??

EDIT: Ja zapisałam się jeszcze u Marzeny i Kamali

wtorek, 27 kwietnia 2010

Wygrana w Qrczakowym konkursie :0)


Wczoraj wyciągnęłam ze skrzynki kopertę...dużą kopertę...jak zobaczyłam nadawcę, to już wiedziałam z jakiej "okazji" :0) Przyszła przesyłka zawierająca wygraną w konkursie u Aneladgam.
Kiedy gnałam z tą i kilkoma innymi (czyt. mało ważnymi) kopertami do domu, na mojej drodze pojawił się mój najmłodszy i wrzaskiem zawrócił mnie z powrotem do skrzynki.
Mamusia musiała wsadzić wszystkie koperty tam skąd je wzięła...co gorsza musiała poczekać, aż synuś łaskawie je z niej wyjmie...ale najgorsze, że wcale mu nie było spieszno zanieść je do domu, a oddać ich jakoś też nie miał chęci.
No, ale wreszcie się dorwałam do tej jednej najważniejszej i moim oczom ukazało się to
Co prawda najpierw przeczytałam milutki liścik, ale jego już nie pokażę ;0)
Dobrze, że Maruś nie miał chęci oglądać tych skarbów razem ze mną, bo zaraz na moim tamborku musiałby się pojawić ów motor ;0)
A niestety kupę inszej pracy hafciarskiej przede mną...szwagier co rusz dopytuje, jak tam zaproszenia.
Mnie najbardziej jednak zachwyciła koronkowa zakładka, jest taka delikatna, poprostu śliczna.
A że ja czytam 5 książek na raz, to tego akurat nigdy za wiele :0)

Magdaleno bardzo, bardzo, bardzo dziekuję za wspaniałą nagrodę, ale chyba jeszcze bardziej za wspaniałą zabawę :0)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

SAL needlepointowy


Od dawna chciałam spróbować needlepoint. Pierwszą malutką próbę miałam z jajkami "Mimoza".
Bardzo mi przypadła do gustu ta technika.
Dlatego postanowiłam spróbowac swoich sił w SALu zorganizowanym przez fantastyczne dziewczyny:
Aploch, Madziulę i Yenulkę.
Wykonały kawał dobrej roboty zakładając bloga, pozwoliły mniej obeznanym zapoznać się z tematem, przybliżyły tajniki needlepointa.
Za to bardzo serdecznie Wam dziewczyny dziękuję!!!
Do zabawy dołączyło się już calkiem sporo osób, a mamy nadzieję, że będzie nas jeszcze więcej.
To jest niesamowite, jak różnią się poszczególne prace miedzy sobą, a przecież wykonane z tego samego schematu.
Ja na dzień dzisiejszy jestem na bieżąco, bo mam ukończony miesiąc kwiecień
Teraz czekam na maj i kolejny fragment to wyhaftowania.

Serdecznie zapraszam do zabawy tych, którzy się jeszcze nie zdecydowali :0)

środa, 21 kwietnia 2010

RR - kotek styczniowy


Z niewielkim opóźnieniem co do moich planów, bo miałam zamiar skończyć go w Święta.
Jednak terminu wyznaczonego na wyhaftowanie kocura nie przekroczyłam, co mnie bardzo cieszy, bo kto to widział w kwietniu wygrzewać się przy kominku ;0)


Musiałam jednak troszkę oszukać... Popatrzyłam na inne kotki, na odleglość jaka jest zostawiona na ramkę i zabrałam się do haftowania ...od dołu.
Doszłam do płomieni i ...zamarłam. Przecież on się nie zmieści. Nie tyle kot, ale napis.
Przecież pruć całego obrazka nie będę, bo pal licho z czasem i wkładem pracy (choć bez znaczenia też nie było), jednak po wypruciu takiej ilości aida będzie wyglądać koszmarnie.
Pokombinowałam zatem ile się da, żeby ocalić biednego kotka, mam nadzieję, że się udało i Zahaftowana nie będzie mieć nic przeciwko :0)
Bo wczoraj pojechał w poszukiwaniu nowych przyjaciół ;0)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Takie tam


We wtorek udałam się na wystawę DMC.
W zeszłym roku jechałam do Warszawy, żeby zobaczyć co prezentuja ciekawego, więc wstyd by było nie iść w tym roku, jak tak blisko.
Choć podróż wiele krócej nie trwała, bo wszędzie korki...ale co tam, grunt, że dojechałam.
Na miejscu spotkałam sie z Anią.
Chwilkę pogadałyśmy, jednak czas jaki miałysmy był stanowczo za krótki.
Na poprawę humoru podarowałam Ani wiosenne biscornu, według wzoru Barbary Any.
Mam nadzieję, że choć troszkę zadziałalo ;0)

Biscornu nie udało by się zrobic, gdyby nie Piegucha.
Jeszcze raz wielkie dzięki :0)